Info

Więcej o mnie.



Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2014, Maj1 - 2
- 2013, Czerwiec1 - 4
- 2013, Maj1 - 2
- 2013, Kwiecień1 - 4
- 2012, Listopad1 - 6
- 2012, Wrzesień2 - 8
- 2012, Sierpień2 - 7
- 2012, Lipiec3 - 8
- 2012, Czerwiec6 - 13
- 2012, Maj10 - 43
- 2012, Kwiecień9 - 44
- 2012, Marzec7 - 57
- 2011, Październik2 - 12
- 2011, Wrzesień4 - 25
- 2011, Sierpień7 - 44
- 2011, Lipiec11 - 46
- 2011, Czerwiec12 - 86
- 2011, Maj11 - 99
- 2011, Kwiecień12 - 108
- 2011, Marzec14 - 116
- 2011, Luty5 - 29
- 2011, Styczeń5 - 35
- 2010, Październik2 - 10
- 2010, Wrzesień2 - 4
- 2010, Sierpień4 - 10
- 2010, Lipiec14 - 58
- 2010, Czerwiec13 - 23
- 2010, Maj13 - 3
- 2010, Kwiecień7 - 2
Wpisy archiwalne w miesiącu
Czerwiec, 2010
Dystans całkowity: | 386.96 km (w terenie 140.90 km; 36.41%) |
Czas w ruchu: | 23:14 |
Średnia prędkość: | 16.66 km/h |
Maksymalna prędkość: | 55.40 km/h |
Suma kalorii: | 1999 kcal |
Liczba aktywności: | 13 |
Średnio na aktywność: | 29.77 km i 1h 47m |
Więcej statystyk |
Dane wyjazdu:
31.74 km
17.00 km teren
01:39 h
19.24 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 356 kcal
Rower:Author
Siła kompromisu, czyli do Mokrska na grilla
Niedziela, 6 czerwca 2010 · dodano: 06.06.2010 | Komentarze 4
Już od rana trwały w domu spory rodzice chcieli jechać do Mokrska i potrzebowali kierowcy, a ja nie wyobrażałam sobie przesiedzieć takiego pięknego dnia na działce u wujostwa. Każda ze stron twardo obstawiała przy swoim. We wszystkim jednak trzeba szukać kompromisu, więc i w tej sytuacji się znalazł.Ja pojechałam sobie do Mokrska rowerem a w drodze powrotnej robiłam już za kierowce, natomiast rower jako pasażer tylnego siedzenia. Rodzice szczęśliwi, ja nie do końca usatysfakcjonowana.
Zapakowałam aparat, napełniłam bidon i wyruszyłam leśną szutrową drogą w kierunku Marek. Z Marek na Sołtysy, Wierzbie i Ożarów gdzie zboczyłam z trasy.
Początkowo miałam wstąpić do Muzeum Wnętrz Dworskich ale przypomniało mi się, że gdzieś dalej są przecież Stawy Ożarowskie. W drodze na nie napotkałam prawdopodobnie pozostałości dworskie, tylko szkoda, że niszczeją.

pozostałości dworku w Ożarowie© fotoaparatka
Po krótkim telefonie do brata, który pomógł w odnalezieniu drogi na stawy ruszyłam, no i udało się trafić.
Według tego co wyczytałam na tablicy zbiorniki zajmują 20 ha z czego 14 ha to lustro wody. Ja widziałam dzisiaj tylko dwa stawy, bo komary były dla mnie bezlitosne i zmusiły mnie do szybkiej ucieczki.

Stawy Ożarowskie© fotoaparatka
Kolejnym punktem umyślnym sobie przeze mnie, a który też raczej z trasą do Mokrska nie miał wiele wspólnego, był drewniany wiatrak w Kocilewie. Spotkałam tam też krowę, która nie była do mnie przyjacielsko nastawiona :)

Wiatrak© fotoaparatka
Po "zdobyciu" wiatraka droga miała już tylko prowadzić na działkę w Mokrsku. Z Ożarowa do Zmyślonej, ze Zmyślonej do Komornik no i tu znów zboczyłam z trasy. Kiedy zobaczyłam kierunkowskaz na Motyl nie mogłam się powstrzymać. Ktoś mi kiedyś mówił, że tam tak pięknie jest.... nie dla mnie. Z Motyla wyruszyłam do Mokrska, gdzie czekała już na mnie kawa i ciasto, a wieczorem grill, po którym wystarczyło już tylko zapakować mojego Tosika do auta i ruszyć w kierunku Kałuż. Chociaż szczerze mówiąc wolałabym wracać rowerem, ale jak kompromis to kompromis.
Motto na dziś: Jazda w pampersie bezcenna

widok z Kocilewa© fotoaparatka
Kategoria sam na sam
Dane wyjazdu:
37.34 km
15.00 km teren
02:01 h
18.52 km/h:
Maks. pr.:39.20 km/h
Temperatura:24.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Author
Granatowe źródła zdobyte
Sobota, 5 czerwca 2010 · dodano: 05.06.2010 | Komentarze 1
Cudownie niebieskie niebo, słońce i ciepełko. W końcu pogoda odpowiednia do pory roku. Grzechem było by taki dzień przesiedzieć w domu, w końcu rower też musi zaczerpnąć trochę słońca :) Posadziłam więc tyłek na siedzenie i w drogę. Tym razem rozpoczęłam trasę leśnymi drogami przez Objawienie do Klusek a w nich zjazd na żółty szlak rowerowy. Na mojej mapie miał kolor zielony, ale do braku zbieżności kolorów tras zdążyłam się już przyzwyczaić. Na szlaku krótki postój aby napoić oczy niezwykłą panoramą.
Kluski z widokim na ....© fotoaparatka
Szlak prowadził raz po piachu raz po kałużach, w jednej myślałam, że ugrzęznę ale jakoś się udało. Skończyło się na mokrych butach. Odkryłam jednak dwa pomniki oraz żwirowisko.

żwirowisko© fotoaparatka
Po wyjeździe na asfalt znów napotkałam rozbieżność mapy z rzeczywistością. Zamiast wyjechać w Załęczu Wielkim wyjechałam w Cisowej, a ponieważ to rzut kamieniem od Załęcza Małego i tych nieszczęsnych granatowych źródeł do których z Krzysiem nie dojechaliśmy, ruszyłam w ich stronę.
Trafić nie było trudno. Dojeżdżając jednak do źródeł pomyślałam, że pewnie to jeszcze pozostałości wylanej Warty a ja zboczyłam z trasy. Chwilę później dojrzałam tabliczkę, a rozlewiska okazały się Granatowymi źródłami.

granatowe źródła© fotoaparatka
Zdjęć napstrykałam sporo i niektóre faktycznie oddają granatowy charakter źródeł, jednak nie bardzo nadają się do opublikowania... no cóż może kiedyś tam jeszcze wrócę. Na pewno tam wrócę!
Po raz drugi podróżowałam w "pampersie" i muszę przyznać, że zaczynam się przyzwyczajać do wkładki:)
Kategoria sam na sam, Załęczański Park Krajobrazowy
Dane wyjazdu:
40.10 km
5.00 km teren
02:06 h
19.10 km/h:
Maks. pr.:37.00 km/h
Temperatura:22.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Author
Po raz pierwszy w pampersie
Czwartek, 3 czerwca 2010 · dodano: 03.06.2010 | Komentarze 5
Wyjeżdżając z domu właściwie nie wiedziałam gdzie pojadę. Padło na trzeci staw, jednak po 2 kilometrach dotarło do mnie, że co prawda aparat mam ale bateria ładuje się w domu. Zawróciłam. Przy powtórnym wyruszeniu w trasę postanowiłam opuścić leśne ścieżki a wybrać asfalt. I tak znalazłam się w Załęczu Wielkim. Dojazd na most po powodzi już jest, ale mimo wszystko trzeba brnąć w sporej kałuży.
koń© fotoaparatka
Po moście przyszedł czas na wizytę w Ośrodeku ZHP Nadwarciański Gród. Po powodzi z asfaltu, który niegdyś tam prowadził, niewiele zostało. I właściwie nie wiadomo czy człowiek jedzie po asfalcie czy już po terenie, ale dotarłam.

Nadwarciański Gród© fotoaparatka
W drodze powrotnej zahaczyłam jeszcze o Kluski, bo widok wart jest zboczenia z drogi.

Kluski© fotoaparatka
Po Kluskach Kępowizna a ponieważ bidonie zapanowała susza odwiedziłam także Objawienie, aby zaczerpnąć wody z leśnej krynicy.
Ostatnim punktem stał się trzeci staw, czyli tam gdzie miałam zacząć dzisiejszą wycieczkę. Muszę dodać, że po raz pierwszy jechałam w spodenkach rowerowych z "pampersem". Faktycznie tyłek tak nie boli, ale czy ja się do tego przekonam... pewna nie jestem :)

jolka© fotoaparatka
Kategoria sam na sam, Załęczański Park Krajobrazowy